Może udało Ci się kiedyś doprowadzić do stanu skrajnego stresu lub frustracji? A może jesteś mistrzem samo-sabotażu?
Są takie chwile jakby stworzone tylko dla nas. Życie utorowało nam drogę, aby osiągnąć i zdobyć. Czasem pomimo braku logiki w działaniu i wielu błędów powodujących poruszanie się po omacku - wygrywamy.
Doświadczenie przeciwieństwa - jak okres gdzie wysiłek fizyczny, emocjonalny: nie buduje relacji, nie zdobywa, nie zyskuje, nie tworzy - często nas załamuje. Dobrze ułożony plan, dziesiątki godzin pracy, znakomite przywództwo i rozumiejąca się grupa ludzi - przegrywa.
Dla czego sytuacja budząca stres i frustrację u jednych, u drugich może wywoływać całkiem odmienne emocje?
To, czy daną sytuację odbierzesz jako stresującą lub frustrującą w dużej mierze zależy od tego, jakie nadasz jej znaczenie. Możesz potraktować ją jako przejściową trudność, wyzwanie, okazje do rozwoju, ... lub jako koniec Twojego świata.
Radzenia sobie ze stresem, optymizmu i radości życia można się nauczyć. Jedyny warunek, to CHCIEĆ zmiany. Po co?
Po pierwsze: optymiści mają w życiu dużo prościej.
Nie dostrzegają negatywnych zdarzeń w drodze do swojego celu, nie trafiają więc jako porażki do ich świadomości. Dzięki temu wokół siebie mają dużo więcej przyjaznych im ludzi, co sprawia że szybciej i sprawniej przeskakują kolejne etapy swoich zadań - zarówno zawodowych jak i prywatnych. Można powiedzieć, że w ich słowniku słowo "problem" zamienione zostało na "nowe wyzwanie".
Po drugie: ...
Każdego dnia, przez wiele godzin, toczy się wewnętrzna rozmowa człowieka z samym sobą:
komentuje w myślach toczące się wydarzenia, zanurza się we wspomnieniach, analizuje problemy, zadaje pytania.
Im bardziej pada śnieg, tym bardziej pada śnieg ...
Kiedy jesteś przekonana, że czegoś nie jesteś w stanie zrobić, to najprawdopodobniej w ogóle się za to nie zabierzesz.
Albo nie prędko!
